Marketerka-

Marta

Wójcik

Marketing to dla mnie konsekwencja, dane i emocje, ale spójrzmy prawdzie w oczy: nic z tego nie jest możliwe bez inwestycji.

Marketing nie jest dla mnie zestawem trików ani pogonią za chwilowym zasięgiem. To sztuka rozumienia ludzi, analizy danych i budowania historii, które zostają w głowie na dłużej niż kilka sekund scrollowania. W tej branży jestem od lat i wiem jedno: skuteczny marketing nie jest przypadkiem, tylko konsekwencją i inwestycją.

Moja droga zaczęła się od socjologii biznesu i nowych technologii. To tam nauczyłam się, jak obserwować zachowania społeczne, analizować liczby i wyciągać wnioski, biorąc pod uwagę zmienne, które często umykają innym. Socjologia dała mi fundament, umiejętność patrzenia na dane i ludzi jednocześnie. Potem przyszedł czas na praktykę: najpierw jako managerka w szkole tańca, gdzie marketing był jednym z moich obowiązków, później jako właścicielka Freeway Dance Studio. Szybko zrozumiałam, że reklama online to przyszłość, a ja nie mogę pozwolić sobie na przepisywanie recept, których nie jestem pewna. Dlatego nauczyłam się używać wszystkich narzędzi, z których korzysta moja firma od kampanii PPC, przez social media, po analitykę, stawianie stron, tworzenie grafik i SEO.

W 2016 roku założyłam z byłym wspólnikiem agencję marketingową DO IT crew. Zaczynaliśmy w moim salonie, kiedy biurko zastępował stół, a plan działania tworzyliśmy po pracy. Dziś, po prawie dziesięciu latach zaczynam nową ścieżkę biznesową, ale tym razem SOLO. Postanowiłam postawić na siebie. Nie chcę być Prezeską, która tłumaczy się przed Zarządem, chcę mieć 100% decyzyjności i tłumaczyć co najwyżej przed klientami. Z perspektywy tych lat wiem, że w marketingu wygrają ci, którzy stawiają na efekt, a nie na szum. Mam dość szumu wokół siebie. Widziałam, jak wokół mnie powstają i upadają dziesiątki agencji, freelancerów i „specjalistów od wszystkiego”. My przetrwaliśmy, bo dowozimy wynik, ja przetrwałam w marketingu od 15 lat, bo moje słowo ma wartość podpisu.

Moja specjalizacja? Tworzenie kompleksowej strategii marketingowej online. Wierzę, że każdy post, reklama czy kampania to nie tylko komunikat, ale decyzja firmy, jak marka chce być widziana i co ma zostać w głowie odbiorcy. Stworzyłam własny podział, inspirowany teorią Freuda: ID, SUPEREGO i EGO w komunikacji.

  • ID – komunikaty impulsywne, tworzone pod wpływem emocji i chęci natychmiastowej gratyfikacji.

  • SUPEREGO – poprawne i zachowawcze treści, które nikogo nie urażą, ale też nikogo nie poruszą.

  • EGO – równowaga, łączenie emocji z wartością i strategią.

Uważam, że tylko komunikacja z poziomu EGO jest naprawdę skuteczna. Marki, które potrafią być autentyczne, ale jednocześnie strategiczne, wygrywają.

W marketingu stawiam na dane. Bez nich nie ma prawdy. AI, które dla wielu jest tylko narzędziem do szybkiego pisania tekstów, dla mnie jest partnerem w analizie. Jeśli dobrze je spromptujemy, może nie tylko zastąpić copywritera, ale przede wszystkim zestawić liczby z naszymi obserwacjami i pokazać nowe perspektywy. W mojej pracy łączę więc twardą analitykę z miękkim storytellingiem – liczby z emocjami.

Nie ograniczam się jednak tylko do online. Mam doświadczenie w produkowaniu eventów i konferencji, gdzie marketing zaczyna się na długo przed pierwszym postem w social mediach. Pracowałam nad festiwalami, wydarzeniami kulturalnymi i biznesowymi, w których najważniejsza była spójna narracja: od zaproszenia po ostatnie podziękowanie. Wiem, że marka to nie logo i nie slogan. Marka to doświadczenie i cała droga, jaką przechodzi odbiorca w kontakcie z nami.

Od początku swojej kariery postawiłam na prostą zasadę: nie buduję swojego wizerunku sloganami, tylko efektem. Dlatego nigdy nie chciałam tworzyć agencji opartej na moim nazwisku czy wizerunku, ale końcowo to właśnie jakość mojej pracy sama ją na nim oparła. Nawet gdy zmieniłam nazwisko z „Molska” na „Wójcik” i na początku nikt nie nie kojarzył, moja jakoś pracy wybroniła zmianę i rebranding. Chciałam stworzyć coś większego, coś, co działa także wtedy, kiedy ja odpoczywam. Udało się, dziś mój zespół to zespół specjalistów, procesy, odpowiedzialność i jasne zasady gry.

Jestem też blogerką. Pisanie to dla mnie nie tylko autoterapia, ale też część marketingu. To przestrzeń, w której mogę testować narracje, dzielić się refleksjami i budować autentyczną relację z czytelnikami. Wiem, że teksty mają moc, potrafią sprowokować do działania, wywołać refleksję, a czasem sprawić, że ktoś poczuje się mniej samotny. Blog uczy mnie też, że content to nie „sztuka dla sztuki”, tylko narzędzie realnego wpływu. 

Nie jestem marketerką, która sprzedaje złote recepty. Jestem marketerką, która bierze odpowiedzialność za swoje rekomendacje. Używam tych samych narzędzi, które proponuję klientom. Rozumiem, jak działają algorytmy, jak czytać dane i jak pisać scenariusze. Wiem, jak prowadzić kampanię i jak zorganizować event. Nie udaję eksperta od wszystkiego, po prostu robię swoją robotę tak, żeby przynosiła efekt. Wiem też, że marketing wymaga inwestycji. W świecie, w którym zasięg kosztuje złotówki albo nasz czas, liczy się konsekwencja, te same działania powielane miesiącami, a czasem nawet latami. Dla mnie marketing to nie moda na AI ani ładne obrazki. To proces. To umiejętność reagowania szybciej niż rynek, łączenia danych z emocjami i tworzenia doświadczeń, które zostają na długo.

Jestem marketerką. A przede wszystkim kobietą, która wierzy, że jakość, szczerość i konsekwencja sprzedają lepiej niż jakikolwiek slogan.

Projekty &

praca