Kobieta
Biznesu
Nigdy nie potrafiłam pracować dla kogoś.
Oddycham niezależnością i wyborem.
Od początku wiedziałam, że moja droga będzie inna niż ta utarta z schematów kulturowych. Zaczynałam na parkiecie jako tancerka, instruktor tańca i aktorka teatru objazdowego dla dzieci. W wieku 22 lat awansowałam na managerkę w Fair Play Dance Studio w Białymstoku. To tam po raz pierwszy dotknęłam biznesu od zaplecza – negocjacje, odpowiedzialność za ludzi, analizy biznesowe, strategie marketingowe, planowanie, a nawet grafiki czy social media. Zrozumiałam, że organizacja i pasja muszą iść w parze, jeśli naprawdę chcemy osiągnąć efekt. To doświadczenie pchnęło mnie do kolejnego kroku. W 2013 roku otworzyłam własną szkołę tańca: Freeway Dance Studio w Ostrowi Mazowieckiej. Zarządzałam nią do 2017 roku i dziś wiem, że to były moje najlepsze studia życia – praktyczne, wymagające i brutalnie szczere. Nauczyłam się tam, że prowadzenie szkoły tańca dla właściciela ma niewiele o z tańcem, to biznes jak każdy inny.
W 2016 roku postawiłam na nowe wyzwanie. Wraz ze wspólnikiem otworzyłam agencję marketingową DO IT crew. Zaczynaliśmy skromnie od mojego salonu, w którym biurko zastępowało stół, a plan działania rodził się w wieczorami i w nocy po pierwszej pracy, kiedy inni spali. Od tamtej pory zmieniło się wszystko: struktura, skala, klienci, narzędzia, rynek. Jedno jednak pozostało takie samo: zasada, że u mnie słowo znaczy tyle, co podpis. Od 2025 roku pełnię funkcję prezeski spółki i z perspektywy tych dziewięciu lat mogę powiedzieć jedno: DO IT crew to nie jest przypadek. To konsekwencja.
Równolegle w latach 2017–2024 kierowałam Miejskim Domem Kultury w Ostrowi Mazowieckiej, w którego przestrzenie włączyłam moją szkołę tańca Freeway. To był czas nie tylko wypełniony kulturą, ale też nauką zarządzania dużą instytucją publiczną. Nauczyłam się pracy z ludźmi w zupełnie innym kontekście: z zespołem, którego nie budowałam od zera, ale który musiałam poukładać, zainspirować i poprowadzić. Wspólnie udało nam się rozwinąć MDK na skalę, której nikt się nie spodziewał zaczynając od zwiększenia liczby uczestników zajęć czterokrotnie, a co za tym idzie również przychodów. To doświadczenie nauczyło mnie jeszcze jednej rzeczy że nawet w najtwardszych strukturach można przemycać pasję i energię, a nawet trochę siebie – jeśli tylko się naprawdę chce.
Jednak nie byłabym sobą, gdybym zatrzymała się na jednym projekcie. Stagnacja i szufladkowanie to coś, czego nie znoszę. Dlatego powołałam Stowarzyszenie Freeway – organizację, która działa na czterech płaszczyznach: wolność, równość, wsparcie artystów i przedsiębiorczość kobiet. Stworzyłam event Street Noise, który od 2016 roku ściąga do Białegostoku tancerzy z Polski i Europy. Byłam pomysłodawczynią portalu Aż Kobieta i konferencji Aż i Tylko Kobieta, bo wierzę, że głos kobiet w biznesie i kulturze jest nie tylko potrzebny, ale też inspirujący dla kolejnych pokoleń.
Moje korzenie są naukowe i artystyczne jednocześnie. Jestem socjolożką biznesu i nowych technologii, to kierunek, który nauczył mnie patrzeć na ludzi i dane w szerszym kontekście. Potrafię zauważać zmienne i reagować szybciej, niż inni zdążą je nazwać. Równocześnie jestem reżyserką, ukończyłam Warszawską Szkołę Filmową i realizowałam spektakle, spoty, projekty artystyczne. Łączę liczby z emocjami. Twardą analizę z miękkim storytellingiem. I to właśnie czyni mnie skuteczną w marketingu.
Jako marketer od lat specjalizuję się w strategii i marketingu online. Fascynuje mnie łączenie twardych danych z emocjami odbiorców, analiza wyników kampanii, raportów i algorytmów idzie u mnie zawsze w parze ze komunikacją opartą na wartościach, który trafia do ludzi. Nie wierzę w marketing „dla zasięgu”. Wierzę w marketing, który przekłada się na efekt: sprzedaż i decyzje. Dlatego moją specjalizacją są kampanie oparte na strategii i konsekwencji, takie, które nie tylko przyciągają uwagę, ale przede wszystkim budują marki odporne na chwilowe trendy.
Mam też swoją teorię, opartą na teorii Freuda. Uważam, że każda marka komunikuje się przez pryzmat ID, EGO i SUPEREGO. ID to impulsy – wrzutki „na szybko”, bo „trzeba coś opublikować”. SUPEREGO to poprawność – komunikaty bez życia, które nikogo nie poruszają. A EGO? To mediator – połączenie danych i emocji, które sprawia, że komunikacja staje się autentyczna, ale i strategiczna. Marki nie mogą działać tylko z ID ani tylko z SUPEREGO. Ich siłą jest EGO – centrum zarządzania treścią. Dlatego od lat dzielę komunikaty nie na „ładne” i „skuteczne”, ale na te, które niosą wartość dla odbiorcy. Każda treść powinna odpowiadać na jedno proste pytanie: „Co zyskuje mój odbiorca, poświęcając swój czas?”. To wartości, np. edukacja, korzyść finansowa, wiedza, emocje, poczucie przynależności, które sprawiają, że komunikacja działa. Marketing nie jest po to, żeby produkować hałas. Jest po to, żeby zostawać – w głowie, w sercu, a przede wszystkim w decyzjach zakupowych. W końcu to biznes.
Dziś wierzę też, że w czasach, w których żyjemy, dane są podstawą. Bez nich nie ma marketingu. Ale dane same w sobie niczego nie znaczą, potrzebują kontekstu, interpretacji, obserwacji. I właśnie tutaj pojawia się również AI. Nie traktuję sztucznej inteligencji jak copywritera, który ma pisać coś na szybką wrzutkę. Widzę w niej partnera, który potrafi analizować dane, zestawiać je z naszymi obserwacjami i podsuwać wnioski, które przyspieszają decyzje. AI nie zastąpi intuicji, ale może być jej narzędziem. A dobrze spromptowane zadanie, staje się nie tylko wsparciem, ale katalizatorem procesu.
Od 2009 roku produkuję i współorganizuję festiwale, spektakle i eventy w całej Polsce. Byłam organizatorką lub współorganizatorką wydarzeń takich jak: Street Noise (9. edycji), Lens Days, Fair Play Dance Camp, Konferencja AI vs Sztuka, 25-lecie Podlaskiego Stowarzyszenia Właścicielek Firm, Klubu Kobiet Biznesu, Konferencja Aż i Tylko Kobieta, Wdzięczni Polskiej Wsi, Cykl warsztatów O marketingu bez marketingu, Dni Ostrowi, Ostrowski Styl, Moda na folklor, Pożegnanie lata, Karnawał Dance Fest, Więcej na rękach, Spotkaniec, Fair Play Jam, Versity Busters, Karnawał Dance Fest, Over the Top IV, Fair Play Festival, Winter Jam, Wspólnie Przeciw Białaczce, Fair Play Dance Up, Street Noise, Taniec rządzi Disney Channel, a także wielu wernisaży (Beksińskiego, Baja, Kantego-Pawluśkiewicza, Borka, Kwiatkowskiego i wielu innych), konkursów, potańcówek i wielu innych wydarzeń – w sumie ponad 300. Odpowiadałam m.in. za produkcję wydarzenia, koordynowanie całego wydarzenia, zaplanowanie budżetu, zarządzanie zespołem, tworzenie scenariuszy, spisów realizacyjnych i harmonogramów, logistykę, współpracę z artystami (m.in. Mrozu, Enej, Video, Kamil Bednarek, Agnieszka Chylińska, Jamal, Lemon, Bisz, Sound’n’Grace i wielu innych), przygotowanie konferencji prasowych, pozyskiwanie sponsorów i patronów medialnych, a także współtworzenie strategii promocyjnych i sprzedaż. Chyba nie ma w zakresie produkcji eventu, zadania, które podczas tak wielu produkcji w życiu nie robiłam.
Produkcja eventów to dla mnie połączenie strategii, organizacji i sztuki. To umiejętność patrzenia jednocześnie w tabelę budżetową i w emocje uczestników. To zdolność do tego, by chaos zamienić w proces, a plan – w przeżycie, które zostaje w pamięci.
Od 2010 roku pełnię także rolę konferansjerki na scenie. Prowadziłam m.in. wiele konferencji od gospodarczych, przez imprezy masowe po niszowe wydarzenia artystyczne m.in. Dni Ostrowi, Forum Rozwoju, Fair Play Dance Camp Battle, Entry Street, Lens Days, Spotkanie z Mikołajem, Whats Up Festiwal, Fair Play Festival, Street Noise, Nakreśleni Przestrzenią, FP Jam, Freeway Festiwal, Spotkaniec oraz liczne inne koncerty, festiwale, konferencje i gale. Pomagałam w przygotowaniu programów, scenariuszy i współpracowałam z artystami. Dzięki temu wiem, jak prowadzić wydarzenie tak, by zespół miał wszystko pod kontrolą, a publiczność czuła, że uczestniczy w czymś wyjątkowym.
Nie jestem idealna. Czasem palę mosty, bo mówię wprost i zbyt szybko. Ale zostawiam sobie tylko te drogi, po których naprawdę warto wracać. I wierzę, że szczerość, nawet jeśli kosztowna opłaca się bardziej niż pozory.
Moje cele? Proste, choć niełatwe. Chcę stworzyć biznes, który będzie reagować szybciej niż rynek, dowozić wynik i rosnąć razem z klientami. Chcę tworzyć przestrzeń, w której praca jest procesem, a nie chaosem. Chcę pokazywać, że kobieta biznesu to nie hasło do gazety, tylko codzienna praktyka odwagi, odpowiedzialności i konsekwencji.
Dziś z dumą patrzę na projekty, które stworzyłam, zespoły, którym przewodziłam, marki który zbudowałam, i firmy, które mi zaufały. Z dumą patrzę na Street Noise, na Aż kobietę, projekty artystyczne i społeczne, które przetrwały próbę czasu. Z dumą patrzę w lustro, wiedząc, że moja droga, choć trudna i pełna zakrętów – zawsze była moja.
Jestem kobietą biznesu. A przede wszystkim – AŻ Kobietą i AŻ Martą Wójcik.