Blog

Życie nie jest ani proste, ani przyjemne, a z wiekiem jest coraz gorzej. Ściemologia kontra rzeczywistość w 2025 roku.

Ostatnio rozmawiałam z siostrą o ogromnym szczęściu, jakie nadchodzi – czyli o radości z końca tego okropnego roku. Bo co może się wydarzyć w 10 dni? Jak się okazuje – wszystko. Rok 2024 postanowił na koniec jeszcze bardziej przydusić leżącego. Muszę teraz odnaleźć w sobie na tyle samozaparcia, by wydostać się spod lawiny kamieni, pod którą leżę.

Czy Wam też zdarza się myśleć, że gorzej już być nie może, że to już dno i można tylko iść w górę, a wtedy nagle ktoś wykopuje głębszy dół i popycha Was w niego? Czas wstać i się wydostać. Droga w górę nie będzie ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna – ale z pewnością będzie moja.

2025 rok ogłaszam rokiem końca „ściemologii” i filozofii „fake it till you make it”. Mam w sobie wewnętrzną niezgodę na przytakiwanie dla świętego spokoju i wiarę w instagramowe rolki z przefiltrowanej rzeczywistości. Może czas spalić kilka mostów i pozbyć się toksycznych osób, które żerują na naiwności innych? Zdecydowanie czuję się naiwna. Jak większość ludzi, mierzę innych swoją miarą i zakładam, że życzymy sobie dobrze oraz unikamy czynienia innym tego, co dla nas samych niemiłe. Jednak z biegiem lat dostrzegam, że często chcemy dobrze – ale głównie dla siebie. „Po trupach do celu” i „udawaj, aż ci się uda”. W końcu: „wszyscy myślą tylko o sobie – tylko ja myślę tylko o mnie”.

Ściemologia to według mnie jedna z największych plag naszych czasów. Rzeczywistość została zastąpiona tym, co klikalne, a realne cele – pozorami ich realizacji. To wypacza rzeczywistość i demotywuje ludzi w ich drodze do samorealizacji.

Po czym najłatwiej rozpoznać ściemologię?

  1. Otoczenie vs rzeczywistość.
    Jeśli widzisz zdjęcie lub filmik z mieszkania, które raczej nie przypomina życia milionera, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoba „szkoląca” Cię z rozwoju biznesu nie ma rzeczywistego doświadczenia. Oczywiście zdarzają się wyjątki – np. minimalistyczny styl życia – ale w większości przypadków za słowami powinny iść symbole, które je potwierdzają. Nie oczekuj, że trzydziestolatek mieszkający z rodzicami nauczy Cię, jak zarobić pierwszy milion w rok.
  2. Tylko pozytywne treści.
    To trochę jak ocena „5” na Wizytówce Google Moja Firma – czy naprawdę jest możliwe, żeby zadowolić wszystkich? Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami i zadowalało nas to samo, nasze pasje byłyby identyczne, a powiedzenie „o gustach się nie dyskutuje” nie miałoby racji bytu. Jeśli widzisz konto, które promuje wyłącznie przekaz „superżycie.pl”, zastanów się, na ile jest to realne i co zostało przemilczane w celu lepszej sprzedaży.
  3. Wieczny uśmiech.
    Dla mnie uśmiech bywa maską – im gorzej się czuję, tym bardziej się uśmiecham. Dlaczego? Bo gdy się uśmiechamy, nikt nie pyta o to, co nas trapi. Chwila radości każdego dnia jest cudowna, ale czy naprawdę można uśmiechać się cały czas?
  4. Magia pozytywnego myślenia.
    Jeśli chcemy zjeść kanapkę, musimy kupić składniki i ją zrobić. Patrzenie na kartkę z napisem „kanapka” nic nie zmieni – podobnie jak samo afirmowanie „sukcesu”. Wszystko w życiu wymaga czasu i wysiłku. Ci, którzy wytrwają, dochodzą najdalej.
  5. „Ja ci to załatwię.”
    Jedna z największych ściem naszych czasów. Puste obietnice, które najczęściej nie mają pokrycia. Gdy ktoś obiecuje Ci łatwy zarobek lub mnóstwo zleceń, podziel jego słowa na dziesięć. Jeśli 10% z tych perspektywicznych ofert stanie się rzeczywistością, już przekroczy standardową normę – zwykle wynoszącą 0%.
  6. „Wiem wszystko o wszystkim.”
    Ktoś, kto wie wszystko, zwykle nie jest ekspertem w żadnej dziedzinie. Dlaczego? Bo czas jest ograniczony. Nie można być jednocześnie wybitnym prawnikiem, lekarzem, terapeutą, eventowcem, nauczycielem, samorządowcem, marketerem, kucharzem i mechanikiem. Eksperci mają swoje 2-3 dziedziny (często w jakiś sposób kompatybilne ze sobą), na które poświęcają czas i energię. Nie chodzi o to, że ktoś jest leniwy – chodzi o czas, który trzeba poświęcić na naukę i praktykę, by stać się biegłym w danej dziedzinie.
  7. Nieomylność ściemologa.
    Ściemolog nigdy nie przyzna się do błędu. Zawsze winny jest ktoś inny: świat, sytuacja, przełożony, podwładny lub pies sąsiada, a nawet sam sąsiad. Co gorsza, ściemolog nie wyciąga wniosków ze swoich błędów – zamiast tego zakrzykuje własne niekompetencje coraz głośniej.

Nie rozumiem, dlaczego w XXI wieku tak łatwo ufamy samozwańczym specjalistom z sieci, zamiast polegać na znajomych, którzy faktycznie praktykują w danej dziedzinie. Podejmujemy życiowe decyzje na podstawie niezweryfikowanych opinii osób, których nigdy nie poznaliśmy, a coraz częściej nawet botów z Internetu. To, że coś znajduje się w sieci, nie oznacza, że jest prawdą. Może warto byłoby wyłączyć Internet i zacząć budować wszystko od nowa, bazując na rzeczywistej prawdzie. Niestety, prawda często bywa mylona z opinią, a do opinii ma prawo każdy – często zupełnie odmiennej i skrajnej.

Ściemologia to prawdziwy wirus naszych czasów, który wciąga nas w wir złudzeń, pustych obietnic i wyidealizowanego obrazu rzeczywistości. Życie to nie film z filtrem glamour – to pot, łzy i czasem kamienie na drodze, spod których trzeba się wydrapać własnymi siłami. Zamiast wierzyć w cudowne recepty na sukces, lepiej uzbroić się w zdrowy rozsądek i odrobinę sceptycyzmu. Nie ma skrótów do realnych osiągnięć, a udawanie prędzej czy później zawsze wychodzi na jaw.

Dla mnie 2025 to czas na zrzucenie masek, spalanie mostów i rezygnację z toksycznych relacji w życiu prywatnym i zawodowym. Wybierzmy autentyczność zamiast błyszczącego opakowania, realną pracę zamiast pustych sloganów i własną ścieżkę zamiast cudzych scenariuszy. Bo choć droga pod górę jest trudna, to przynajmniej jest prawdziwa.

Marta Wójcik – Właścicielka DC Marketerzy | Marketerka | Reżyserka