Miałaś lub miałeś pewnie w życiu sytuację, kiedy w najmniej odpowiednim momencie na Twoim czole pojawił się wielki i obrzydliwy pryszcz. Może nie był to nawet pryszcz, ale ogromna opryszczka, liszaj czy nierówno wyregulowana brew, a może po prostu plama na bluzce. Ten nieoczekiwany, z pewnością nieplanowany element sprawia, że nie możesz się na niczym innym skupić. Podczas rozmowy z kimś myślisz: „on patrzy na mojego pryszcza, jak nie przestanie, zaraz eksploduje mu prosto w twarz”. Jednak najczęściej prawda jest taka, że kiedy Ty myślisz o tym, że ktoś, rozmawiając z Tobą, myśli o Twoim pryszczu, w tym samym czasie ta osoba myśli właśnie o swoim pryszczu.
Nie tylko dziś – tak naprawdę to podstawa naszego gatunku: skupiamy się na sobie. W końcu, cytując mordercę z „Fargo”, warto się zastanowić, dlaczego oko człowieka rozróżnia najwięcej odcieni zielonego spośród wszystkich kolorów? Chcemy przede wszystkim przetrwać – walcz albo uciekaj. Nasza walka o przetrwanie nabrała jednak innej formy… ale czy na pewno? A może zmieniły się tylko narzędzia? Ludzie już w prehistorii łączyli się w grupy i osady, by mieć większą szansę na przetrwanie. Szukali relacji, które pozwolą im bezpiecznie funkcjonować jak najdłużej. Czy dziś nie robimy tego samego? Czy nie szukamy relacji, żeby żyło nam się lepiej? I nie chodzi tylko o wartości materialne, ale też emocjonalne: towarzystwo, które daje śmiech i poczucie przynależności. Daje spokój, kiedy w kryzysie mamy do kogo zadzwonić. Ewoluujemy jako gatunek, zmieniając narzędzia i komfort życia, ale niekoniecznie podstawowe potrzeby. Maslow wiedział, co pisze.
Wracając do teorii wszechobecnego w naszej głowie pryszcza lub plamy na bluzce. Czas przestać się oszukiwać i myśleć, że wszyscy myślą tylko o nas. Nawet kiedy ktoś plotkuje i opowiada historię „o nas”, tak naprawdę chce skupić uwagę na sobie: „zobaczcie, JA wiem takie rzeczy”, “zobaczcie, JA znam ją/jego”. Albo porównuje się do tej osoby, żeby znów zwrócić uwagę na siebie, bo najważniejsze jest „JA tu i teraz”.
Całe media społecznościowe działają dokładnie tak samo. Skupiamy uwagę na sobie albo scrollując innych, porównujemy ich życie do naszego. Stawiamy sobie za cel styl życia innych osób, sylwetkę innych osób, często nie znając ich zaplecza. Są też tacy, którzy komentują ludzi, ale często nie po to, żeby komuś dopiec, ale żeby zostać zauważonym. Często w odpowiedzi, na coś co kogoś dotknęło najbardziej, bo właśnie “tego pryszcza” o którym wspomina dany twórca treści dostrzega u siebie każdego dnia najbardziej. Żeby nawet ten „pryszcz”, którego pudrują w tym momencie słowami, sprawił, że ktoś o nich usłyszy. Jak dzieci w podstawówce, które robią rzeczy niebezpieczne i brutalne tylko po to, żeby rodzic przypomniał sobie o ich istnieniu.
Dlatego czas przestać martwić się swoim pryszczem i każdą drobną wadą, którą masz. Czas przestać scrollować “porównywarki życiorysów” na tik toku czy instagramie, które kradną Ci życie i poczucie własnej wartości kawałek po kawałku. To nie jest niewinne — to jest nawyk, który buduje w Tobie przekonanie, że ciągle jesteś „za mało”.
Prawda jest prostsza i dużo mniej spektakularna: ludzie nie patrzą na Ciebie tak uważnie, jak Ci się wydaje. Nie analizują Cię, nie rozkładają na części pierwsze. Są zajęci sobą. Swoim pryszczem, swoją historią, swoim strachem, swoim porównaniem. Uwierz mi, że inni są zajęci sobą równie mocno jak 2000 lat temu. A jeśli nawet przez chwilę ktoś na Ciebie spojrzy, oceni, skomentuje to minie szybciej, niż zdążysz to rozkręcić w swojej głowie. Ty zostajesz z tym najdłużej. To Ty robisz z tego problem więc decyzja jest prosta: albo dalej oddajesz swoją uwagę rzeczom, które nic Ci nie dają, albo zaczynasz ją inwestować w siebie. W życie, które jest Twoje, a nie podpatrzone.
Bo prawda jest taka: nie chodzi o to, żeby nie mieć „pryszcza”, chodzi o to, żeby przestać budować wokół niego swoją historię.