Nie przepadam za pomnikami, a właściwie nie przepadam za większością pomników i tablic pamiątkowych. Zbyt często mam wrażenie, że powstają dlatego, że w budżecie zostały pieniądze, które trzeba wydać, bo inaczej przepadną. Powstaje więc kolejna tablica, kolejny głaz, kolejne miejsce, obok którego ludzie przechodzą obojętnie.
Oczywiście są wyjątki. Są takie realizacje, dla których warto przejechać setki czy nawet tysiące kilometrów, bo są małymi dziełami sztuki… ale to rzadkość.
Dlatego sama jestem zaskoczona, jak bardzo spodobał mi się nowo otwarty Park Przedsiębiorców przy ulicy Merkurego w Białymstoku. Po pierwsze dlatego, że nieużytek zamieniono w naprawdę piękną przestrzeń. Drewniane kładki, alejki, mnóstwo zieleni i stare drzwi wkomponowane w krajobraz… aż się chce spacerować.
Po drugie i chyba ważniejsze dlatego, że tym razem tablice faktycznie skłaniają do refleksji. Ktoś podczas otwarcia powiedział bardzo trafnie, że w naszej historii za mało miejsca poświęcamy ludziom, którzy budowali gospodarkę. Ludziom, którzy tworzyli miejsca pracy, podejmowali ryzyko i dawali innym możliwość godnego życia.
Bo czym jest państwo, w którym ludzie nie mają pracy i nie mają za co żyć?
Tak zostało przyjęte, że regularnie upamiętniamy polityków, władców – teoretyków jakoś łatwiej zrozumieć niż praktyków… Prawda jest jednak taka, że to przedsiębiorcy codziennie ryzykowali własnym majątkiem, reputacją i często całym życiem, żeby coś stworzyć. W parku znajdziemy nazwiska doskonale znane, jak choćby Wedel, ale również takie, które dla wielu będą odkryciem. Sama już po spacerze sprawdzałam niektóre z nich. Szczególnie zainteresowała mnie Anna z Sapiehów Jabłonowska. Kobieta urodzona w 1728 roku, prekursorka nowoczesnego gospodarowania, która między innymi zastępowała pańszczyznę czynszem i wprowadzała rozwiązania wyprzedzające swoją epokę.
I właśnie za to lubię takie miejsca, bo można tam po prostu pójść na spacer, można przejechać się hulajnogą, można wyjść z psem, ale przy okazji można się czegoś dowiedzieć, zainteresować historią i zainspirować.
Dlatego jestem za takimi inwestycjami i właśnie tak wyobrażam sobie dobrze wydane pieniądze z budżetu obywatelskiego – łączą wiele funkcji jednocześnie. Dają przestrzeń do odpoczynku z edukują i zachęcają do refleksji. Nie zamykają historii w czterech ścianach muzeum, ale wprowadzają ją do codziennego życia mieszkańców.
I być może pewnego dnia ktoś, spacerując między tymi tablicami, przeczyta jedno z nazwisk i pomyśli: „Ja też chcę kiedyś stworzyć coś ważnego”.
A skoro już powstał Park Przedsiębiorców, to polscy przedsiębiorcy dostali właśnie nowy cel życiowy. Trafić na jedną z tych tablic po śmierci.