Blog

Nie interesuje mnie rola statystki we własnej historii

100% rzeczy, które postanowiłam sobie zrealizować w ciągu ostatniego roku, zostało zrealizowanych. Oczywiście znalazłoby się kilka tematów, które wolałabym mieć już zamknięte, ale nie wszystko zależy ode mnie. Niektóre rzeczy wymagają czasu, choć przy moim temperamencie czekanie nadal wydaje się wyjątkowo przereklamowaną aktywnością.

A jeśli spojrzę na to uczciwie, to nawet przekroczyłam własne założenia. Bo cele można odhaczyć, operacje można powtórzyć (i powtórzono), wyniki można pomnożyć, ale pytanie brzmi: co dalej?

Co dalej, kiedy zrobiło się wszystko, co jeszcze rok temu wydawało się ambitnym planem? Co dalej w świecie, który nieustannie wmawia nam, że ciągle mamy za mało, robimy za mało i jesteśmy za mało? A może problem jest odwrotny? Może robimy za dużo?

Może nie istnieje żaden licznik osiągnięć, który po śmierci wyświetli komunikat: „Gratulacje, zdobyłaś wystarczająco dużo punktów”. Może każdy musi sam poczuć, gdzie jest jego własne „dość” i własne „jeszcze chcę”. Tylko jak to usłyszeć, kiedy social media codziennie wrzeszczą, że ktoś zarabia więcej, podróżuje dalej, buduje szybciej i najlepiej jeszcze robi to przed śniadaniem?

Mam 37 i pół roku i pytam siebie: co dalej?

Zdrowie powoli wraca na swoje miejsce. Nadal bywa trudno, ale pojawiają się chwile, w których nie boli. Może jeszcze nie całe dni, ale są godziny. Godziny, podczas których moja głowa nie musi negocjować z bólem i uwierzcie mi, człowiek bardzo docenia rzeczy, których wcześniej nawet nie zauważał.

Zawodowo?

Jeszcze rok temu przeżywałam kryzys. Dziś patrzę na maj 2026 roku, który przyniósł najwyższe obroty i najwyższy dochód w całej mojej piętnastoletniej historii prowadzenia biznesu i jestem z tego cholernie dumna. Bo zmieniają się firmy. Zmieniają się ludzie. Zmieniają się algorytmy, trendy i mody. Jedyną stałą od piętnastu lat jestem ja. To właśnie ta stałość, upór i konsekwencja sprawiły, że nadal jestem tutaj. Mądrzejsza, skuteczniejsza i coraz lepsza w tym, co robię.

Brakuje mi sztuki. I wcale nie dlatego, że kariera zabrała mi czas. To byłoby zbyt banalne. Zabrało go zdrowie. Godziny, które kiedyś przeznaczałam na pisanie, inspirowanie się i tworzenie, dziś zajmują rehabilitacja, ćwiczenia i walka o sprawność. Trudno budować światy, kiedy jednocześnie zastanawiasz się, czy własne plecy wytrzymają kolejny dzień. Film jest marzeniem długodystansowym. Trzeba znaleźć finansowanie. Dopisać scenariusz tak, żeby nie mieć ochoty wyrzucić go przez okno po pierwszym czytaniu. To proces. Ale teatr… Za teatrem tęsknię coraz bardziej. Tęsknię za deskami, za publicznością, za tym momentem, kiedy opowiadasz historię i widzisz, jak ktoś nagle odnajduje w niej samego siebie. Bo niezależnie od tego, jak bardzo próbujemy udawać wyjątkowych, wszyscy przeżywamy podobne lęki, podobne straty, podobne nadzieje. Zmieniamy tylko dekoracje.

Nie chcę biernie przejść przez życie. Nie interesuje mnie rola statystki we własnej historii. Chcę mieć wpływ na to, jak będą wyglądały moje kolejne dni. Chcę wybierać ludzi, miejsca i projekty. Chcę budzić się rano z poczuciem, że to ja trzymam kierownicę, a nie okoliczności. Oczywiście czasem nie ma łatwego wyjścia. Czasem trzeba zapłacić bólem, stratą albo wielomiesięczną walką za możliwość ruszenia dalej. Ale właśnie dlatego warto, bo najgorsze nie jest cierpienie, najgorsze jest zostanie w miejscu, które od dawna ciągnie nas w dół.

Została mi mniej więcej połowa życia. Może trochę więcej, a może trochę mniej. Tego akurat nie sprzedają w żadnym pakiecie premium, ale wiem jedno: chcę więcej. Nie dlatego, że ktoś mi powiedział, że powinnam, nie dlatego, że muszę i nie dlatego, że potrzebuję czyjejś zgody – po prostu dlatego, że mogę i dlatego, że zamierzam sobie to wziąć.

Marta Wójcik – Właścicielka DC Marketerzy | Marketerka | Reżyserka