Ach, 8 marca – dzień, w którym mężczyźni masowo szturmują kwiaciarnie (Biedronkę czy Lidla), by wręczyć kobietom symboliczne tulipany, jakby to magicznie miało zrekompensować resztę roku pełną szarości. To trochę jakby raz w roku podać komuś plasterek na otwartą ranę, mówiąc: „No, teraz już wszystko w porządku, prawda?”. Świętujmy więc ten dzień pełen kwiatów, czekoladek i pustych gestów, udając, że to wystarczy, by uczynić świat lepszym miejscem dla kobiet.
Ja jednak chciałabym dziś Wam szczerze od serca nie życzyć wielu rzeczy, dzięki którym przytłaczająca codzienność może być czasem lżejsza.
Czego Wam nie życzę?
Nie życzę Wam, byście musiały przepraszać za swoją ambicję, niezależność i własne zdanie.
Nie życzę Wam, byście spełniały oczekiwania osób, które nie wnoszą nic dobrego do Waszego życia, a stają się jedynie przykrym obowiązkiem.
Nie życzę Wam, byście tkwiły w relacjach, które przynoszą więcej bólu niż radości.
Nie życzę Wam życia w przekonaniu, że jesteście „za dużo” – za głośne, za emocjonalne, za pewne siebie, za pyskate.
Nie życzę Wam, byście każdego dnia musiały od nowa udowadniać swoje kompetencje.
Nie życzę Wam oceniania przez pryzmat dekoltu, długości spódnicy czy ilości makijażu – ani przez tych, którzy uważają, że „za dużo”, ani przez tych, którzy twierdzą, że „za mało”.
Nie życzę Wam uśmiechów na siłę i wymuszonej grzeczności wobec tych, którzy na nią nie zasłużyli.
Nie życzę Wam poczucia winy za to, że chcecie od życia czegoś więcej niż tylko „przyzwoitego minimum”.
Nie życzę Wam ludzi na drodze, którzy dla własnej korzyści sprzedaliby Was za grosze.
Nie życzę Wam lęku przed decyzjami, które mogą zmienić Wasze życie na lepsze.
Nie życzę Wam udawania, że pieniądze nie są ważne.
Nie życzę Wam kompromisów, które wymagają rezygnacji z samej siebie.
Nie życzę Wam agresorów, którzy krzykiem próbują wymusić Wasze posłuszeństwo.
Nie życzę Wam, byście musiały udawać, że nie przeszkadza Wam niesprawiedliwość – tylko dlatego, że „tak już jest”.
Nie życzę Wam, byście tłumaczyły się z tego, dlaczego nie chcecie dzieci, albo dlaczego je chcecie.
Nie życzę Wam samotności w momentach, w których najbardziej potrzebujecie wsparcia.
Nie życzę Wam ludzi, którzy traktują Was jako środek do celu.
Nie życzę Wam pseudo przyjaciółek, które znikają, gdy niczego nie można już od Was wyciągnąć.
Nie życzę Wam ludzi, którzy każą Wam „cieszyć się, że w ogóle coś macie”, zamiast pomagać Wam sięgać po więcej.
Nie życzę Wam zależności od kogokolwiek.
Nie życzę Wam relacji, w których musicie być „lepszą wersją siebie”, by ktoś Was zaakceptował.
Nie życzę Wam strachu przed przyznaniem się do własnych słabości.
Nie życzę Wam ludzi, którzy najpierw mówią, że jesteście „za uległe”, a potem stają się ofiarami, gdy przestajecie być dostępne na każde ich wezwanie.
Nie życzę Wam mężczyzn, którzy myślą tylko o swojej przyjemności w łóżku.
Nie życzę Wam poczucia, że musicie być silne zawsze i za wszelką cenę.
Nie życzę Wam ani jednego dnia, w którym będziecie się zastanawiać, czy na pewno macie prawo czuć się dobrze we własnej skórze.
Nie życzę Wam konieczności analizowania, co myślą o Was inni i jak sprawić, by Was lubili i akceptowali. Tylko Wy macie zaakceptować siebie.
Nie życzę Wam świata, w którym Wasze potrzeby są zawsze drugorzędne, a sukcesy sprowadzane do kwestii przypadku.
Nie życzę Wam świata, który bardziej dba o Waszą „pokorę” niż o Wasze szczęście.
Nie życzę Wam świata, w którym musicie usprawiedliwiać własny sukces.
Nie życzę Wam, byście musiały wybierać między macierzyństwem a karierą, między marzeniami a obowiązkami, zdrowiem a spełnieniem, między sobą a oczekiwaniami innych.
Nie życzę Wam świata, w którym musicie tłumaczyć się z tego, kim jesteście, czego pragniecie i dlaczego stawiacie granice.
I przede wszystkim, nie życzę Wam ani jednego dnia, w którym zwątpicie w swoją wartość. Ani chwili, w której pomyślicie, że jesteście niewystarczające. Ani sekundy, w której uwierzycie, że nie macie prawa do szczęścia na własnych warunkach.
Zamiast tego życzę Wam codzienności, w której nie trzeba wyjątkowego święta, by Was szanować, doceniać i traktować jak pełnoprawne bohaterki własnego życia. Życzę Wam odwagi do podążania własną drogą, siły do odrzucania tego, co Was nie wspiera, i ludzi, którzy będą Was widzieć takimi, jakie naprawdę jesteście – bez filtrów, kompromisów, cudzych oczekiwań i w ulubionym dresie.
Bo nie jesteście „za dużo” czy “za mało”. Jesteście dokładnie takie, jakie trzeba.