Blog

Kiedy strach powoduje bezdech 

Znasz ten ucisk w klatce piersiowej? Ucisk stresu i lekkiego bezdechu… ten moment, kiedy nie możesz spać, a w głowie krążą myśli o niedokończonych sprawach i lęku, który czasami sprawia, że nie jesteś w stanie ruszyć się z miejsca.

Gdybyśmy wszyscy mieli odwagę mówić, jak bardzo się boimy, może nie czulibyśmy się ze swoimi emocjami tak bardzo samotni.

Mimo lęków, które mnie prześladują, zdecydowałam, że 2026 rok będzie dla mnie rokiem końca. Rokiem, w którym zamknę wszystkie niedokończone sprawy, które ciągną się za mną latami. Operacja 2 stycznia była dobrym początkiem, zaczęłam zamykać temat po temacie. Przede mną jeszcze jedna operacja w tym roku – kolana. Zerwane więzadło krzyżowe przednie i kompletnie zniszczone łąkotki nie pozwolą mi już nigdy wrócić do pełnej sprawności bez operacji. Jeśli jesienią z plecami będzie wszystko dobrze, zamknę ostatni etap walki o zdrowie. Kiedyś nigdy nie chorowałam, a ostatnie trzy lata to kumulacja wszystkiego, co złe, zapisane w moim ciele. Może faktycznie energia przekłada się na schorzenia. Jedno wiem na pewno: stres nie służy żadnej komórce.

Skończyłam film. Wkrótce mam nadzieję, że już na stałe pożegnam się z byłym pracodawcą, który może po półtora roku w końcu da mi spokój. Jeszcze zakończenie spraw ze spółką. Wspólnika widziałam może  z 4 razy przez ostatnie dwa lata, a likwidacja w KRS wcale nie jest prosta. Sprzedać dwa auta, zapłacić podatki i zamknąć – kolejne punkty odhaczone.

A jednak nie wierzę, że nieskończone sprawy kiedyś naprawdę się kończą. Zauważyliście? Gdy domkniemy jeden temat, zaraz pojawia się kolejny. I następny. Fajnie, gdy to przyjemne rzeczy, np. kupno domu czy jego wykończenie. Gorzej, gdy są konsekwencją złych wyborów albo zaufania niewłaściwym ludziom. Nie chcę jednak skupiać się na tym, że ktoś zawinił za mnie. Ostatecznie to ja się zgodziłam.

Jeśli ktoś myśli, że świat mnie nie przeraża, a każdej swojej decyzji jestem pewna to grubo się myli. Czasami mam wrażenie, że każdego dnia rzucam kośćmi z nadzieją, że tym razem wypadnie coś dobrego. Nieustanna ścieżka decyzji i chodzenie po cienkim lodzie, z drżącymi nogami i pytaniem, czy fundament jeszcze wytrzyma.

Każdy z nas się boi. Ale nie każdy mimo lęku idzie dalej. Nie każdy decyduje się na zmianę i wybory, które często nie mają odwrotu. Nie każdy staje do walki, bo ważniejszy jest święty spokój. Prawda jest taka, że czasami tęsknię za świętym spokojem i wkurza mnie moja zaciętość i dążenie do sprawiedliwości mimo wielu nieprzespanych nocy. Nie lubię jednak zamiatać nieskończonych spraw pod dywan i czekać aż coś przycichnie. Wolę od razu zmierzyć się z faktami. To jak zerwanie plastra. 

Ale może nie chodzi o samą walkę. Może chodzi o poczucie, że w życiu wciąż jest za mało. O dokładanie kolejnego projektu, który daje wrażenie, że choć trochę zmieniamy świat na lepsze. A to z kolei rodzi obawę, że się nie uda. I znów pojawia się lęk. I znów stawiamy mu czoła.

Błędne koło decyzji podejmowanych mimo strachu, strach nie znika. Sprawy się nie kończą. Życie nie robi się nagle lżejsze. Ale ja mimo to idę dalej. I może właśnie to jest moja odwaga.

Marta Wójcik – Właścicielka DC Marketerzy | Marketerka | Reżyserka