Blog

Duplikujemy – nie tworzymy

Żyjemy w rzeczywistości, w której duplikowanie treści i pomysłów innych ludzi stało się standardem. Ściągamy (nie oszukuj się, bo to wcale nie jest inspiracja!), przetwarzamy na swoje i staramy się udawać, że to nasza interpretacja. Co więcej, przeróżne narzędzia nam w tym pomagają, a wręcz zachęcają do kolejnych duplikatów, tworzonych na szablonach innych ludzi. TikTok zachęca do kierowania się trendującymi ścieżkami dźwiękowymi, umożliwiając skorzystanie z tego samego podkładu jednym kliknięciem. Influencerzy uczą, jak montować w ten sam sposób filmik, w jaki sposób go nagrać lub pokazują kroki aktualnie trendujących tańców w zwolnionym tempie. CapCut pozwala na szybkie, bezrefleksyjne montaże nawet dla najbardziej opornych pseudofilmowców. Canva umożliwia tworzenie grafik tak, by wyglądały jak wszystkie inne na Instagramie. Pinterest daje setki pomysłów, by zaimplementować ładne rozwiązania w swoich domach czy dekoracjach świątecznych. Spotify podrzuca kolejne podcasty osób, które czują się na tyle wyjątkowe, by być wysłuchane, powielając kolejny content z innego kraju. Universal Production Music pozwala znaleźć utwory z podobną ścieżką dźwiękową, a Netflix i inne podobne streamingi proponują podobne tytuły po obejrzeniu tego konkretnego. Świat podobieństw i duplikatów treści. Tego, co istnieje, a nie tego, co chcielibyśmy stworzyć od zera.


Przestaliśmy tworzyć na rzecz przetwarzania już istniejących treści. Przecież ja również skracam swoje ścieżki tworzenia i szukam weny tam, gdzie jej nie ma. Influencerzy i specjaliści z Internetu uczą nas „haków” na przyspieszenie produkcji contentu oraz zwracania uwagi. Jeden z najprostszych? Duży dekolt w pierwszym ujęciu – by zwrócić uwagę. Przecież seks od zawsze się sprzedawał i nigdy nie przestanie. „Pociąg”, czyli czekanie do końca – wyniku filmiku, bo do końca nie wiemy, czy się uda! A wszystko tylko po to, by zwiększać zasięgi, które końcowo mają się zmonetyzować. W pogoni za uwagą, która ma przynieść wymierne korzyści.


Oczywiście są jeszcze prawdziwi artyści, przez duże „A”, czyli Artyści. Jednak ich samoocena jest już tak wysoko, że ledwo widzą nas, maluczkich, ze swojej artystycznej chmury pewnej inspiracji. Nieustannie przebodźcowani i przemęczeni kontaktem z tak przyziemnym i niedorastającym do ich artystycznych pięt plebsem. Nikt nie chce jednak współpracować z ludźmi, którzy tylko udają, że szanują drugiego człowieka, gdy muszą coś załatwić lub chcą, by ktoś coś zrobił za nich. Przytłoczeni własnym talentem i w nieustannym poszukiwaniu natchnienia w ciszy i spokoju.

Kiedy tak myślę o tym wszystkim, a później zdaję sobie sprawę, ile czasu poświęcam na oglądanie wciąż tego samego, co już widziałam, to robi mi się niedobrze. W tych momentach, gdy zdaję sobie sprawę, że konsumuję życie nieznanych mi ludzi z Internetu, zamiast skupić się na swoim. Nie chodzi o moich znajomych – tych najbliższych, których życie mnie ciekawi. Chodzi o no-namy z Instagrama i TikToka, które widzę na feedzie. Po co mi oni i ich kolejne kopie treści osób, dla których być może algorytm nie jest tak łaskawy, bo pierwszego ujęcia nie zaczynają sporym dekoltem czy wypiętymi pośladkami. Oczywiście trzeba też docenić ładną twarz i sylwetkę, modowy look z drinkiem w dłoni (bo przecież to świadczy o standardzie życia – ha!), a naprawdę to raczej chodzi tylko o to, że się klika. Przez chwilę możemy się poczuć docenieni w odbiciu lajków i komentarzy mało subtelnych nieznajomych.

Dlaczego jakość w treści nie ma znaczenia? Bo w ciężkiej codzienności lubimy treści lekkie, ładne i przyjemne. Te, które już znamy z kopii innych ludzi, by nie trzeba było poświęcać zbyt dużo uwagi na ich interpretację od nowa.
Więc jak żyć? Nie wiem, jak Wy chcecie, ale jeśli mam korzystać z mediów społecznościowych, to wolę przeselekcjonować treści tylko na znajomych, których naprawdę znam, i tworzyć, a przynajmniej dzielić się tym, co uważam za wartościowe. Prawda jest taka, że kopia będzie zawsze tylko kopią. Cytat – tylko cytatem, a to, co jest w nas – jedynym możliwym unikatem.

Marta Wójcik – Właścicielka DC Marketerzy | Marketerka | Reżyserka